sobota, maja 10, 2008

Tychy - Muzeum Browaru

Dnia 9 maja 2008 roku grupa studentów zamiast zgłębiać tajniki wiedzy na swej uczelni... wybrała się na wycieczkę - w tym przypadku do Browaru w Tychach. Tutaj link do krótkiej relacji z takiej wycieczki - niech nie zwiedzie was data tego dokumentu, mimo iż napisany w 2004 roku jest nadal aktualny, jeśli chodzi o trasę zwiedzania. Aczkolwiek godziny otwarcia, rezerwacje, itp. lepiej sprawdzić bezpośrednio na stronie muzeum. Czego nie ma na ich stronie to linie autobusowe jakie kursują przez przystanek "Tychy Browar" z centrum Katowic. Jeśli chodzi o MZK Tychy to są to linie "4" i "400". W przypadku KZK GOP jest to linia "688".
Autor notki którą właśnie czytacie miał okazję być już wcześniej w browarze żywieckim. Porównanie wypada zdecydowanie na korzyść Żywca (ocena subiektywna oczywiście). Część historyczna bardziej rozbudowana (więcej szczegółów, eksponatów), część przemysłowa również - po prostu w Żywcu czułem się zdecydowanie lepiej w tamtejszym muzeum. Pomijam już zakaz robienia zdjęć w Tychach (a czego nie ma w Żywcu) w części przemysłowej, którego o dziwo przestrzegałem ;) Za to robiłem zdjęcia w innych miejscach, w wyniku czego dwukrotnie została zwrócona mi uwaga, abym nie odłączał się od grupy ;)
Dużym plusem browaru tyskiego jest opłata za zwiedzanie - a właściwie jej brak. Niestety, od września 2008 roku opłaty zostaną wprowadzone (na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiadomo w jakiej wysokości).
Ogólnie polecam zwiedzenie tego obiektu - najlepiej przed wybraniem się do Żywca.
Na zdjęciach kolejno. Wejście do muzeum, kasa i kanapy w piwnicy gdzie po zakończeniu zwiedzania można oddać się degustacji piwa Tyskie. Następnie 5 zdjęć z eksponatami z części historycznej browaru. Po przejściu szlakiem historii - około 20-minutowy film (niestety projektor do wyświetlania filmu w technologii 3D był w naprawie...)





To już zabytkowa warzelnia numer III, zbudowana w latach 1915-1917 - wciąż w użyciu. Na trzecim zdjęciu zwieńczenie filara, a na nim kufel z napisem "§11". Jest to odwołanie do Kodeksu Hammurabiego, w którym czytamy, iż kto dopuścił się fałszowania piwa lub oszukiwania przy jego sprzedaży, ten będzie w tym piwie utopiony. Dość surowa kara, więc jak widać poważnie podchodzono do przemysłu piwnego już od wielu tysięcy lat.

Poniżej willa mistrza browarnianego Juliusza Müllera, dyrektora browaru. Wokół częściowo zachowany park, a przed samą willą obelisk. Niecodzienna sprawa z tym obeliskiem, ponieważ został on postawiony przez właściciela browaru, Księcia Pszczyńskiego, z rodu Hochberg (von Pless), Jana Henryka XI (czyli pracodawcę) mistrzowi Müllerowi (czyli pracobiorcy) - zaprawdę wielkim mistrzem musiał być Juliusz Müller. Nieco więcej o mistrzu w tym PDF-ie.

Ostatnie zdjęcie to kadr z części przemysłowej browaru, dokąd zaprowadziła nas przewodniczka, a konkretniej do butelkowni.

wtorek, kwietnia 15, 2008

Ponownie one...

One, czyli motyle. Tym razem przedstawiciele motyli "nadrzewnych" ;) - z lewej rusałka żałobnik (wreszcie udało się ją upolować) i rusałka pawik z prawej.

Na kolejnych także coś co już było - jaszczurka zwinka. Chyba jeszcze senny, ledwo przebudzony okaz, gdyż wytrwała w tej pozycji ponad 8 minut, podczas których zrobiłem 18 zdjęć ;) Teraz pozostaje zapytać, czy aby dobre te zdjęcia wyszły i jest się czym chwalić ;) A nawet jeśli nie ma, to i tak przyjemniejsze takie spędzanie czasu, niż siedzenie na wykładach na uczelni :D

wtorek, lutego 26, 2008

Park GCR w porze "nijakiej"

Zimy w zasadzie już nie ma (heh, tak jakby w ogóle była w tym roku...), wiosny też jeszcze nie. Ale na rower można już się swobodnie wybrać, co też uczyniłem.
Na zdjęciach park GCR w porze... nijakiej, bo ani biało, ani zielono... - pierwsze pięć to małe rozlewisko Dramy wraz z zrekonstruowanymi murami wokół dawnej siedziby Donnersmarcków (trafić tam można trzymając się niebieskiego szlaku), trzy kolejne to okolice Szybu "Sylwester" (jedno z zejść do Sztolni Czarnego Pstrąga).








piątek, stycznia 18, 2008

Panoramicznie, część druga

Może nie tak do końca panoramiczne w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale wszystkie składane z kilku zdjęć.
Na początek trzy panoramy z Tatr Zachodnich. Pierwsza to widok z Siwego Wierchu w kierunku Brestovej i Salatyna - dwie następne przedstawiają polską część - może Adaś zidentyfikuje poszczególne szczyty ;)


Karolinka i Karlik w Rosarium na terenie Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku im. Gen. Jerzego Ziętka w Chorzowie.

Część Tarnowskich Gór z dachu jednej z kamienic - jak się ma okazję do wchodzenia na dach to należy korzystać ;)

Wieczorne zdjęcia działa przeciwpancernego (pomnika poświeconego artylerzystom poległym w latach 1939-45) u zbiegu ulic Opatowickiej i Opolskiej w Tarnowskich Górach. Na trzecim zdjęciu "dwupasmówka" w Starych Tarnowicach na osiedlu Przyjaźń.



Na koniec nie panorama, ale też składane zdjęcie - Pałac w Szałszy raz jeszcze.

niedziela, listopada 04, 2007

Kolejna wyprawa w Beskid Żywiecki

Po raz kolejny była chatka studencka (obecnie prywatna chatka) w Sopotni Wielkiej stała się naszym domem na trzy dni. Tym razem mieszkaliśmy w domku na drugim zdjęciu. Piec (z suszącymi się naszymi butami), kuchnia i jadalnia na kolejnych zdjęciach. Ogólnie wszystko w remoncie, a obiecanej sauny brak ;) Panoramkowe zdjęcia kuchni i jadalni są kiepskiej jakości, gdyż nie miałem serca budzić naczelnego śpiocha, czyli organizatora wycieczki, w celu otrzymania statywu.



Hotel na Hali Miziowej widziany z czarnego szlaku oraz trzy zdjęcia z wnętrza. No i panoramka z tego samego miejsca co pierwsze zdjęcie. Pogoda nie dopisała w ten dzień: deszcz, błoto, wiatr i niska temperatura.


Ponieważ w trakcie schodzenia z Pilska w kierunku Trzech Kopców (1216 m n.p.m.) doszliśmy do wniosku, że w ciemnościach nie będzie się zbyt dobrze chodzić (niby były 2 latarki na 5 osób...) to skręciliśmy w pewnym momencie na dróżkę do Sopotni Wielkiej Kolonii. I po paru minutach natknęliśmy się na szopę. Otworzyliśmy ją, a w środku - stół, łóżka i materace, zakąski (w tym ogórki i musztarda), świeczki, miejsce na ognisko... Z pewnych względów jednak nie zostaliśmy i jednynie obfotografowaliśmy całą szopę, zamknęliśmy i poszliśmy dalej przed siebie.

Kolej na Halę Rysiankę z zewnątrz i wewnątrz, a także na widok w kierunku Pilska i Babiej Góry (panorama). Widać było również Tatry i Małą Fatrę, ale zbyt słabo, żeby wyszło dobre zdjęcie. Zapowiadało się na piękny dzień, ale po południu znów deszcz.



Nie tylko Tatry mogą pochwalić się łańcuchami - Beskid Żywiecki również ma co najmniej jeden - na czerwonym szlaku z Hali Rysianki do Węgierskiej Górki. Na ostatnim zdjęciu stacja turystyczna Słowianka (856 m n.p.m.).